Archiwum dla luty, 2008

Coś bardziej zaangażowanego społecznie

luty 8, 2008

Postanowiłem wypowiedzieć się na jakiś ważki społecznie temat. Niestety zorientowałem się, że wszystkie te tematy zostały już doszczętnie wyeksploatowane. Teraz Twoja siostra siedzi na stole kuchennym z nogą przez nogę przełożoną i uśmiecha się durnie z poczuciem wyższości. To między innymi ona przyczyniła się do tej nadmiernej eksploatacji zalewając frazesami całe moje życie. I teraz triumfuje, a mnie nie pozostało nic poza zdzieleniem jej w pysk.

 

Klinika dla popierdolonych ludzi

 Prowadziłem taką małą klinikę dla popierdolonych ludzi i udawałem terapeutę. Przyszedł raz do mnie kolo, który chciał opowiedzieć historię swojego życia. Koniecznie od razu, koniecznie całą, choć zaproponowałem niezobowiązujące odcinki. Gdyby już pierwszy z nich okazał się morderczy, zdążyłbym przed drugim zdezerterować nad morze, albo wystawić swojego sobowtóra-zmiennika, albo jeszcze co innego. Ale nie. Ten koleś, na oko rencista bez nogi, przymknął za sobą drzwi i powiedział:

- Mam dla pana długą historię mojego życia i muszę ją opowiedzieć, a pan musi wysłuchać, bo za to płacę, a pan za to ma płacone.

Byłem w kropce. Choć zazwyczaj nie przysparzało mi to trudności, tym razem nie potrafiłem odnaleźć w swojej głowie atrakcyjnie brzmiącej rekuzy.

- Nie jestem mistrzem riposty – określiłem się w związku z powyższym i poprosiłem nachalnego gościa, żeby usiadł. Bo cóż miałem zrobić?

Kolo usiadł, a kule, o które się podpierał położył przed sobą na podłodze.

- Mój życiowy problem polega na tym, że mam obsesję na punkcie oczodołów.

- Pan jesteś zboczony! – krzyknąłem, sugerując zbulwersowanie. – Nie mam najmniejszego obowiązku słuchać tych bezeceństw!

Wywaliłem go za drzwi, tym łatwiej, że rzeczywiście był niepełnosprawny. Ja też nie byłem przecież do końca szczęśliwy.